Hymn o zachodzie słońca (Smutno mi, Boże...) (J. Słowacki)

Podmiot liryczny wiersza można utożsamiać z autorem. Wskazuje na to biografia Słowackiego - jego przymusowa emigracja i niemożność powrotu do kraju. Adresata utworu wskazuje apostrofa - to Bóg, stwórca świata i władca natury, sprawca kolejnego zachodu słońca, będącego prawdziwym widowiskiem, spektaklem. Słowacki stworzył typową dla hymnu sytuację liryczną, pokazał małość człowieka wobec potęgi i doskonałości boskiego dzieła.

Cuda przyrody nie budzą jednak zachwytu, podmiot liryczny z obojętnością patrzy na niezwykłość egzotycznego krajobrazu. Zamiast podziwu i wdzięczności odczuwa smutek, przygnębienie. Większe wzruszenie budzi w nim widok lecących bocianów, które przypominają ojczyste strony, niż zachód słońca w postaci promienistej tęczy. Wyjaśnia też, skąd to poczucie beznadziejności i smutku mimo pięknej scenerii, jaka go otacza. Jest tułaczem, który nie może powrócić do swej ojczyzny („Wiem, że mój okręt nie do kraju płynie, / płynąc po świecie...”), przywołuje wzruszający obraz dziecka modlącego się za niego w ojczyźnie, ale wie, że ta modlitwa nie może zostać wysłuchana. Jego przeznaczeniem jest „zazdrościć mogił popiołom”, bo on sam nie wie, gdzie będzie się znajdował jego grób. Jest natomiast pewny, że nie w ojczyźnie. Nieprzerwana, samotna tułaczka, konieczność zachowania obojętności wobec ludzi („Dla obcych ludzi mam twarz jednakową - ciszę błękitu”), nieznany kres - to sprawia, że podmiot liryczny nie potrafi zachwycać się egzotycznym pięknem zachodzącego słońca. Jego tragiczne położenie najtrafniej oddają słowa: „Sto mil od brzegu i sto mil przed brzegiem” - ta przenośnia oznacza zawieszenie w próżni, w nieobjętej przestrzeni, bez punktu oparcia, odniesienia, niemożność znalezienia przystani życiowej. Te słowa dotyczą położenia w przestrzeni, a położenie w czasie zostało tak opisane: „na tęczę blasków... nowi gdzieś ludzie w sto lat będą po mnie patrzący marli”. Ta przenośnia oznacza czasową ciągłość, jednolitość, monotonię, znużenie. Przestrzeń i czas stają się w tej sytuacji groźne, nieprzyjazne, nieogarnione, nieprzytulne - trudno jest żyć w takim świecie, stąd pesymizm podmiotu lirycznego.

Świat przestał być dla niego mądrze urządzonym, pełnym dobroci dziełem Opatrzności. To świat rozpaczy i cierpienia, niezgłębionego smutku, dlatego zamiast uwielbienia i wdzięczności podmiot liryczny kieruje ku Bogu skargę na swój los - los bezdomnego, skołatanego wędrowca. To on, a nie Bóg jest właściwym bohaterem utworu.

Jest to utwór o bardzo regularnej budowie. Składa się z 8 strof, z których każda liczy po sześć wersów (sekstyna), o rymach krzyżowych i parzystych: zachodzie - promienistą - wodzie - ognistą - morze - Boże. W każdej strofie jest następujący układ sylab: 11, 11, 11, 5, 11, 5. Po piątej sylabie w wersach jedenastosylabowych występuje przedział intonacyjny - średniówka.

Lista działów - Język polski

Lista działów - Język polski

Ten portal korzysta z plików cookies w celu umożliwienia pełnego korzystania z funkcjonalności serwisu, dopasowania reklam oraz zbierania anonimowych statystyk. Obsługę cookies możesz wyłączyć w ustawieniach Twojej przeglądarki internetowej. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z ustawieniami przeglądarki.

Zamknij