Jesteś tutaj: Język polski » Gimnazjum » Lektury » Syzyfowe prace (S. Żeromski) » Bohaterowie

Syzyfowe prace (S. Żeromski) - Bohaterowie

Marcin Borowicz - pochodził ze zubożałej szlachty. Jego rodzina straciła większość majątku po powstaniu 1863 r. Autor opisuje drogę, jaką główny bohater musiał przejść od czasu, kiedy opuścił rodzinne progi i pozostał na stancji i w szkole pana Wiechowskiego w Owczarach. Jest to zatem postać dynamiczna.

Kiedy po raz pierwszy rozstał się z rodzicami, był ośmioletnim chłopcem, który boleśnie przeżył rozłąkę, przerażony płakał. Scena, w której rodzice odjeżdżają, a Marcin z płaczem wybiega na drogę, podkreśla, jak bardzo był wtedy związany z matką, jak niedojrzałym był jeszcze dzieckiem. W szkole pana Wiechowskiego Marcin nie wykazywał większych zdolności, zresztą niewiele można było się nauczyć w klasie, gdzie liczna grupa dzieci w różnym wieku „wkuwała” na pamięć rosyjskie słówka. Rodzice, chcąc zahartować syna, nie odwiedzali go przez dwa miesiące. Uczucie tęsknoty i samotności nasilało się. Borowicz kontynuował naukę w gimnazjum w Klerykowie. Po pierwszym roku nauki Marcina zmarła matka chłopca. Marcin początkowo nie zdawał sobie sprawy z tej straty. Na pogrzebie zmuszał się do płaczu. Umysł Marcina był jeszcze zbyt naiwny, by zrozumieć wszelkie konsekwencje tragicznego wydarzenia. Dopiero niepowodzenia w szkole uświadomiły mu, że teraz jest zupełnie sam i nikt nie dzieli z nim trosk.

W pierwszym okresie w gimnazjum klerykowskim Borowicz czuł się samotny; złośliwość starszych kolegów dodatkowo źle wpływała na jego samopoczucie. Serce okazywała mu tylko „stara Przepiórzyca”. Do dobrej atmosfery nie przyczyniali się nauczyciele, którzy wyśmiewali uczniów z niższych warstw społecznych i zaostrzali konflikty między uczniami - faworyzowali zdolniejszych, chcąc pozyskać ich dla swych idei.

Marcin początkowo uległ rusyfikacji. Zaprzyjaźnił się z synem lichwiarki „Wilczkiem”, który nauczył go chodzić na wagary, ściągać i uprawiać „wykpiwaczkę” polegającą na unikach podczas odpowiedzi.

Pierwsze zetknięcie z obroną polskości i problemem rusyfikacji nastąpiło podczas rozmowy, której był mimowolnym świadkiem, między księdzem, który bronił modlących się w języku polskim uczniów, a prefektem, który nakazywał czynić to w języku rosyjskim (prefekt - naczelnik prowincji, okręgu, policji miejskiej).

Borowicz był przeciętnym uczniem, łobuzował z kolegami, próbując w ten sposób znaleźć swoje miejsce w społeczności szkoły (np. przygoda ze Szwarcem i Daleszowskim, kiedy to strzelali z pistoletu po lekcjach). Podczas wakacji, spędzonych w rodzinnych Gawronkach, Marcin dostrzegł piękno przyrody w czasie częstych polowań, wolał włóczyć się po polach i lesie, niż pomagać ojcu w gospodarstwie. Strzelec Noga, towarzysz polowań, opowiedział mu historię o powstańcu, który został pobity na śmierć. Na Borowiczu ta patriotyczna i wzruszająca opowieść nie zrobiła wtedy żadnego wrażenia.

Po powrocie do szkoły nasilona rusyfikacja przyniosła efekty w postaci częstych wizyt Marcina u profesora Zabielskiego. Między innymi z tego powodu nie był szczególnie lubiany przez kolegów. Dopiero pomoc, jaką okazał Radkowi, kiedy ten zagrożony był wydaleniem ze szkoły, zyskuje mu sympatię. W pochłoniętym studiami nad literaturą rosyjską Marcinie budzą się pierwsze wątpliwości co do jego postawy w czasie, gdy Walecki, zwany „Figą”, skazany został na chłostę. Po raz pierwszy Borowicz waha się, nie wie, czy postąpił właściwie.

Prawdziwy przełom w jego dojrzewaniu stanowi lekcja języka polskiego, podczas której Bernard Zygier recytował Redutę Ordona A. Mickiewicza. Marcin po raz pierwszy zdaje sobie sprawę, czym jest śmierć poniesiona za wolność ojczyzny. Coraz częściej wraz z postępową młodzieżą bierze udział w spotkaniach na „górce u Gontali”, gdzie chłonie literaturę narodową.

Pod koniec lat gimnazjalnych Borowicz przeżył pierwsze wielkie uczucie - do Anny Stogowskiej „Biruty”. Zakochani spotykali się w ogrodzie miejskim. Marcin nie miał odwagi przemówić. Jego miłość spełniała się w uwielbieniu z daleka, straszliwym zamęcie, niepokoju. Uczucie wyznawane było spojrzeniem.

Marcin Borowicz to bohater dynamiczny - jego osobowość i charakter kształtują się, zmieniają, bo autor opisał dorastanie tej postaci.

Andrzej Radek - wywodził się z biednej rodziny chłopskiej. Przypadkiem zwrócił na siebie uwagę nauczyciela Paluszkiewicza („Kawki”) z pobliskiego dworu, który pierwszy pokazał mu książki. Ogromna chęć poznania czegoś więcej i upór sprawiły, że Radek zdołał dzięki skromnej darowiźnie nauczyciela przetrwać pierwszy okres w szkole w Pyrzogłowach. Kiedy był uczniem klasy czwartej, chociaż czasem głodował, mógł utrzymać się z korepetycji. Nie miał oparcia we własnej rodzinie, która nie rozumiała jego ambicji. Ale Andrzej nie zrażał się tym i wytrwale zdobywał wiedzę. Pilność, upór w dążeniu do celu sprawiły, że Radek został wpisany w poczet uczniów gimnazjum klerykowskiego. Przewyższał swoich kolegów wiedzą, doświadczeniem życiowym i głębszą świadomością narodową i społeczną (stąd jego przyjaźń z Zygierem). Dążył do celu niewzruszenie, znosząc cierpliwie złośliwości ze strony kolegów szkolnych i nauczycieli. Tylko jeden raz jego chłopska, urażona ambicja wzięła górę nad rozsądkiem i Andrzej wdał się w bójkę, która zakończyła się wydaleniem z gimnazjum. Dzięki wstawiennictwu Borowicza warunkowo karę zawieszono. W przyjaźni szczery i bezinteresowny, był prawdziwym oparciem dla Marcina, gdy ten rozpaczał po utracie „Biruty”. Końcowy, symboliczny uścisk „kościstej, a jakby z żelaza urobionej prawicy Radkowej” to akcent wiary i nadziei, który zamyka powieść.

Matka Marcina - pani Helena Borowiczowa - w młodości była piękną kobietą, w chwili gdy ją poznajemy, choruje na gruźlicę, która stanie się przyczyną jej śmierci. Łagodna i wrażliwa, kocha swego syna bezgranicznie. Stara się zapewnić mu jak najlepszą przyszłość. Wspiera jego dążenia, ale Marcin doceni te starania dopiero po śmierci matki.

Ojciec Marcina - pan Borowicz - był powstańcem, należał do tych, którzy z powodu represji stracili majątek. Jest cichym, zamkniętym wsobie człowiekiem. Stara się po śmierci żony dbać o gospodarstwo, ale z miernym skutkiem. Nie ma większego wpływu na dorastającego syna.

Tomasz Walecki „Figa” - jest postacią drugoplanową. Pochodzi z mieszczańskiej rodziny, w której do wartości nadrzędnych należy rodzinna tradycja i religia. Odważny, prymus, broni swych idei, kiedy nauczyciel historii stara się ośmieszyć katolicyzm.

Bernard Zygier - przedstawiciel warszawskiej młodzieży. Przybył na prowincję, do Klerykowa, wydalony z Warszawy za „nieprawomyślność”. Odważny, o niezwykle silnej osobowości, nie poddał się rusyfikacji; zorganizował spotkania na „górce u Gontali”, chociaż był szczególnie pilnowany. Przeniesiony z Warszawy za udział w tajnych kołach młodzieżowych staje się przywódcą młodych ludzi z gimnazjum. Pokazuje uczniom piękno literatury narodowej na pogardzanej przez wszystkich lekcji języka polskiego. Jego recytacja Reduty Ordona Mickiewicza spowodowała przełom w życiu Borowicza.

Anna Stogowska „Biruta” - pierwsza wielka miłość Borowicza. Córka lekarza wojskowego i Rosjanki, która z miłości do męża opuściła swój rodzinny kraj, rodzinę. Szczerze kochając Polaków, wszczepiła córce miłość do tradycji i kultury polskiej. Anna była cichą, inteligentną dziewczyną, uczęszczającą do żeńskiego gimnazjum. Oczytana - o czym świadczy wpis do pamiętnika - jest skryta i zamknięta w sobie. Ona również nie ma odwagi, by mówić o uczuciach do Marcina, jakie się w niej obudziły.

Dyrektor Jaczmieniew - wizytator wiejskiej szkółki pana Wiechowskiego. W młodości był zapalonym ludowcem. Po ukończeniu studiów zdecydował się „iść między naród” i pracować w wiejskiej szkole. Marzył o wolnej od ciemnoty ojczyźnie, w tym celu wiele podróżował, poszukując wzorów szkolnictwa, które można przeszczepić na rosyjski grunt. Kiedy go poznajemy, z krzewiciela kultury stał się „strażnikiem więzienia” opracowującym projekty zruszczenia chłopów polskich. Kiedy przypominał sobie swe młodzieńcze ideały, zapłakał nad swoją klęską moralną. Postać epizodyczna.

Nauczyciele klerykowskiego gimnazjum

Prof. Rudolf Leim - wysoki, chudy, wiecznie kaszlący starzec; sumienny i obowiązkowy, nigdy nie opuszcza lekcji i zawsze zjawia się punktualnie. Uczy łaciny i należy do grona starszych profesorów gimnazjum. Pochodzi z rodziny niemieckiej, ożenił się z Polką i w domu posługuje się językiem polskim.

Leim respektuje wszystkie zarządzenia władz rosyjskich. Surowo karze swoich uczniów za używanie języka ojczystego na terenie szkoły. Utrzymuje podczas lekcji wzorowy porządek i ciszę. Jest postrachem pierwszoklasistów.

Prof. Iłarion Stiepanycz Ozierskij - nauczyciel języka rosyjskiego, tęgi, niezgrabny, niedbale ubrany, nie potrafi poradzić sobie z uczniami, którzy wiecznie stroją sobie z niego żarty. Ozierskij jest wykształconym i oczytanym człowiekiem, który zupełnie nie nadaje się na nauczyciela. Nie umie przekazać swojej wiedzy.

Prof. Sztetter - nauczyciel języka polskiego, który w obawie przed utratą posady (ma liczną rodzinę) nie uczy właściwie swojego przedmiotu. Jest cichy i wygląda na człowieka, który ciągle się boi. Można się domyślać, że został odpowiednio „pouczony” przez władze gimnazjum. Jego lekcje są nudne i monotonne. On sam czuje się w szkole jak intruz. Nie dba o to, by zachęcić swych uczniów do nauki ich ojczystego języka, a ponieważ jest to przedmiot nadobowiązkowy, na jego lekcjach jest zwykle tylko kilku chłopców. Z´le spełnia obowiązki nauczyciela, nie stać go na odwagę, sam w głębi duszy czuje się Polakiem, ale nie potrafi wzbudzić uczuć patriotycznych u swoich uczniów. Robi to na jego lekcji Bernard Zygier, udowadniając profesorowi, że nie wszyscy nauczyciele i uczniowie przyjęli postawę bierności i uległości wobec zaborców. Wywołuje to u profesora wielkie wzruszenie.

Pan Nogacki - nauczyciel arytmetyki, bardziej urzędnik niż nauczyciel: surowy, rzetelny, drobiazgowy, dokładny, sprawiedliwy. Jest z pochodzenia Polakiem, nie stara się rusyfikować swoich uczniów, a mimo to, jak pisze Żeromski: „było coś w wykładzie p. Nogackiego, co zmuszało chłopców do myślenia po rosyjsku”. Jest uparty i konsekwentny, poddaje swych uczniów jednostajnemu procesowi, który w efekcie przynosi wynarodowienie.

Pan Majewski - wysoki blondyn, tandetnie ubrany, usiłujący wydać się wytwornym i eleganckim. Jest Polakiem, który dla kariery i wygodnego życia wyrzekł się swojej narodowości. To typ zausznika, poplecznika, donosiciela, jeden z najbardziej drobiazgowych obserwatorów społeczności uczniowskiej. Majewski, absolutnie podporządkowany władzom gimnazjum, jest jedną z najbardziej odrażających postaci powieści.

Prof. Kostriulew - nauczyciel historii, „rusyfikator w najbardziej wulgarnym znaczeniu tego wyrazu”. Jego taktyka polega na ośmieszaniu historii Polski, podważaniu bohaterskich czynów Polaków, podawaniu tzw. „dopełnień”, czyli wiadomości, nieraz fałszywych i zmyślonych, bolesnych dla młodzieży polskiej. Obraża uczucia narodowe i religijne uczniów, upokarza ich jako Polaków i katolików, co ostatecznie ma się przyczynić do odwrócenia się ich od własnych narodowych przekonań.

Dyrektor Kriestoobriadnikow i inspektor Zabielskij - „para polityków nietuzinkowych”, którzy starają się pozyskać uczniów drogą podważania autorytetu polskich nauczycieli. Podczas sporów między uczniem a nauczycielem Polakiem - zawsze stają po stronie ucznia. Stosują bardzo łagodne kary, zapraszają natomiast uczniów do teatru na rosyjskie sztuki, oglądane w kręgu rosyjskiej „elity” Klerykowa, co bardzo imponuje młodym gimnazjalistom. W ten sposób „oczarowany” i zjednany dla rusyfikacji zostaje Marcin Borowicz i wielu jemu podobnych.

Lista działów - Język polski

Lista działów - Język polski

Ten portal korzysta z plików cookies w celu umożliwienia pełnego korzystania z funkcjonalności serwisu, dopasowania reklam oraz zbierania anonimowych statystyk. Obsługę cookies możesz wyłączyć w ustawieniach Twojej przeglądarki internetowej. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z ustawieniami przeglądarki.

Zamknij