Przygody Koziołka Matołka (K. Makuszyński)

Książka ta to w rzeczywistości komiks, składający się z osobnych obrazków, pod każdym znajduje się opisujący wydarzenia na nim wierszyk mający cztery linijki.

Księga 1.

Kozy z całej Polski dowiedziały się, że w Pacanowie mieszka kowal, który potrafi podkuwać kozy. Postanowiły, że jedna z kóz powinna wybrać się do Pacanowa i sprawdzić, czy dobrze jest być podkutym. Na ochotnika zgłosił się Koziołek Matołek. Już od samego początku przydarzały mu się zabawne przygody: musiał uciekać na drzewo przed psem, a gdy drzewo go zrzuciło, spadł prosto na jeża. Udał się do lekarza, ale uciekł od niego, bo lekarz-niedźwiedź zaproponował mu lekarstwo na przeczyszczenie.

Kiedy zgłodniał, poczęstował się kapustą z cudzego pola i za to trafił do więzienia. Razem z więzieniem ukradli go rozbójnicy, którzy uciekli, gdy go zobaczyli. Myśleli, że w środku siedzi diabeł. Koziołka uwolniła Baba Jaga, która postanowiła go zjeść. Koziołek obiecał jej wielkie skarby w zamian za życie, zaprowadził ją nad wysoki brzeg morza i wepchnął do wody. Potem wrócił i uwolnił trójkę dzieci, które uwięziła.

Szukając drogi do Pacanowa i czegoś do jedzenia, Koziołek zawędrował do miasta, w którym nie wolno było mieć brody. Jeśli ktoś ją miał, ucinano mu głowę. Koziołek jednak nie umiał czytać, więc nie przeczytał ostrzeżenia na bramie i wszedł do miasta. Tam go złapano i odcięto mu głowę. Na szczęście znalazł go dobry szewc i przyszył mu głowę z powrotem. Wtedy Matołek postanowił wybrać się na bal u księżniczki i zostać kró lem. Wydało się jednak, że jest kozą, i o mało go nie upieczono. Przebrał się jednak za kuchcika i uciekł.

Ze względu na przebranie przechodzący marynarz zabrał go na statek i kazał gotować. Gdy załoga spróbowała obiadu przygotowanego przez Koziołka, ze złości wystrzelono go z armaty. Matołek leciał w powietrzu przez cztery dni, a potem spadł na grzbiet wieloryba. Następnie porwał go ogromny ptak i zaniósł na Księżyc, gdzie Matołek spotkał Pana Twardowskiego. Ten zaproponował mu powrót na Ziemię na spadającej gwieździe.

Koziołek wpadł razem z gwiazdą wprost do Wisły. Tam omal go nie zastrzelili myśliwi, a potem gonił go wilk, przed którym Matołek uciekł na tęczę. Przebiegł nią długi kawałek i zeskoczył dopiero w Chinach. Chiński cesarz mianował go mandarynem, bo bardzo mu się spodobała broda Koziołka. Kazał mu się też nauczyć czterdziestu tysięcy znaków chińskiego alfabetu, co miało zająć sto lat. Koziołek schował się więc w pudle z herbatą i w ten sposób uciekł do Indii.

Stamtąd na grzbiecie słonia, który uciekł swemu panu, trafił do Afganistanu. Spotkał tam lotnika, któremu opowiedział o swoich próbach dotarcia do Pacanowa. Lotnik zabrał Koziołka ze sobą swoim samolotem do Warszawy, skąd Matołek zaraz wyruszył dalej.

Księga 2.

Koziołek postanowił sprawdzić na mapie, gdzie jest Pacanów. Poszedł do księgarni i starał się zapamiętać mapę, ale wszystko mu się poplątało. Wsiadł do pociągu i pojechał do Zakopanego, gdzie został mistrzem w skokach narciarskich, bo był tak lekki, że uniósł go wiatr.

Wędrując dalej, Koziołek spotykał wielu swoich kuzynów. W końcu jeden z nich powiedział, że zna babę w czerwonej spódnicy, która pochodzi z Pacanowa. Baba jednak mieszka w Ameryce i Matołek musi tam pojechać, żeby zapytać ją o drogę. Okazało się, że do Ameryki można się dostać tylko na okręcie, więc Koziołek sprzedał swoje futro, aby mieć pieniądze na zakup statku. Wystarczyło mu ich akurat, żeby kupić wielką drewnianą balię i płótno na dwa żagle. Wyruszył w podróż, ale zerwała się burza i zaniosła go na wybrzeże Afryki.

W Afryce dzicy czarni ludzie postanowili upiec Koziołka. Uratował się, ponieważ ukradły go małpy, które chciały, żeby został ich królem. Koziołek uciekł im, wsiadł z powrotem na swój statek i tym razem dopłynął do Ameryki.

Trafił do Nowego Jorku, gdzie zaproponowano mu, żeby zagrał w filmie. Jednak koń, na którym miał jeździć w tym filmie, przestraszył się strzału z rewolweru i uciekł z Matołkiem na grzbiecie. Zatrzymał się dopiero na drugim końcu Ameryki, gdzie Koziołka złapali Indianie. Wyzwali go do konkursu w jedzeniu trawy, a gdy go wygrał, zaproponowali, by razem z nimi polował na niedźwiedzie. Koziołek bał się niedźwiedzi, więc w nocy wymknął się i uciekł z indiańskiego obozu.

Matołek, uciekając, dotarł na Alaskę, gdzie chciał go zjeść myśliwy. Potem trafił do obozu poszukiwaczy złota i znalazł ogromną bryłę złota. Dzięki temu stał się bogaty. Przez radio ogłosił, że szuka baby w czerwonej spódnicy. Zgłosiło się tyle bab, że przerażony Koziołek uciekł. Dotarł do polskiej ambasady i kazał swoje złoto podarować polskim dzieciom. Zarobił znowu mnóstwo pieniędzy na opowiadaniu o swoich przygodach, ale ponieważ nadal nie znalazł baby, postanowił wrócić do Polski. Tam na jego cześć urządzono wielki bal.

Gdy już miał wyruszać dalej na poszukiwanie Pacanowa, pojawił się żołnierz i powiedział, że Koziołek musi wstąpić do wojska. Matołek bardzo się ucieszył.

Księga 3.

W wojsku obcięto Koziołkowi brodę. Ponieważ nie chciał słuchać rozkazów, zaprzężono go zamiast konia do wojskowego bębna. Kiedy jednak nie chciał go wozić, bo bęben był zrobiony z koziej skóry, żołnierze wypuścili go z wojska, żeby mógł dalej szukać Pacanowa.

Matołek przybył znowu do Warszawy. Był bardzo smutny, ponieważ nie miał już brody. Policjanci poradzili mu, żeby kupił sobie maść na porost włosów. Dzięki temu wyrosła mu wielometrowa broda, którą sprzedał i udało mu się dużo na niej zarobić. Poszedł więc obejrzeć zwierzęta w zoo i tam usłyszał, jak ktoś spiewa piosenkę o Pacanowie. Był to lis, który kiedyś tam mieszkał i bardzo tęsknił za swoim domem. Lis obiecał zaprowadzić tam Matołka, więc Koziołek wypuścił go z klatki, ale okazało się, że lis go oszukał i uciekł. Koziołek wydostał się z zoo przez krecią norę i trafił do jaskini smoka. Smok jednak go nie zjadł, ponieważ obawiał się, że to znowu podstęp podobny do tego, jakim szewczyk Dratewka zabił Smoka Wawelskiego. Dalsza droga zaprowadziła go do wulkanu, który wybuchł i wyrzucił Koziołka na włoskiej wyspie Capri.

Było mu tam bardzo miło, ale spotkał osła, który go ostrzegł, że ludzie planują zrobić z niego kiełbasę. Koziołek uciekł z wyspy na grzbiecie delfina, ale potem wpadł do morza i omal się nie utopił. Wyłowili go rybacy i zaczęli pokazywać jako niezwykłą rybę, ale włoskie kozy go uwolniły. Kupiły mu samochód i wyprawiły w drogę do Polski.

Koziołek dotarł do Polski. Jadąc drogą, zobaczył miło wyglądające miasto i tak się ucieszył, że rozbił samochód. Mieszkańcy miasta wynieśli go z wraku, a wtedy okazało się, że to miasto to Pacanów. Koziołek bardzo się ucieszył i poprosił, żeby go podkuto. Wtedy powiedziano mu, że wcale nie podkuwa się tutaj kóz, a jedynie rodzina kowali nosi nazwisko Koza. Dlatego mówi się, że „w Pacanowie Kozy kują”. Koziołek posmutniał, ale wytłumaczono mu, że podkowy nie są kozie potrzebne do szczęścia.

Księga 4.

Koziołek przez cały rok grzecznie chodził do szkoły i pilnie się uczył. Najlepsze stopnie miał z geografii, ponieważ zwiedził prawie cały świat. Pewnego dnia bocian przyniósł mu list z Afryki. Było to zaproszenie od afrykańskich zwierząt, które bardzo chciały poznać Matołka. Koziołek przyjął zaproszenie i bociany zawiozły go do Afryki. Zwierzęta przywitały go bardzo serdecznie i powiedziały, że żyją w zgodzie, ponieważ ustaliły, że jeśli ktoś kogoś zje, to sam także zostanie zjedzony. Koziołek zorganizował koncert papug, z którego wszyscy uciekli, bo nie dało się go słuchać, oraz mecz piłki nożnej małp, który skończył się po pierwszym podaniu, bo zamiast piłki wzięto wielkie jajko. Zbudował także teatr i zaplanował przedstawienie, ale scena runęła, bo jednym z aktorów był słoń. Potem otworzył wesołe miasteczko i zorganizował konkurs wchodzenia na słup, w którym szanse miały tylko małpy. Wreszcie ogłosił wielki bal, na któ rym zapanowało zamieszanie, bo zwierzęta się pokłóciły. Korzystając z sytuacji, krokodyl chciał zjeść Matołka, ale Koziołek uciekł na strusiu.

Spotkał Beduinów, którzy zaprosili go do swojego obozowiska i mianowali szejkiem. Po długim czasie, podczas którego Matołek rządził mądrze i sprawiedliwie, odwiedził ich kupiec z Europy i pokazał nowy wynalazek - radio. W radiu Koziołek usłyszał, że w Polsce uznano go za zaginionego. Koziołkowi zrobiło się żal i postanowił wrócić do Polski.

Podczas wędrówki przez Afrykę spotkał czarnych wojowników, którzy chcieli go zjeść. Matołek zgodził się na to, ale postawił warunek - król musi rozwiązać trzy zagadki. Jeśli nie rozwiąże choć jednej, wypuści Koziołka. Król rozwiązał dwie pierwsze zagadki, ale trzeciej nie potrafił, chociaż rozmyślał przez dwa lata.

Koziołek poszedł dalej i wpadł do wykopanej w ziemi dziury. Ludzie, którzy ją wykopali, wsadzili Matołka do klatki, ponieważ uważali go za rzadkie afrykańskie zwierzę. Najpierw wieźli go statkiem, potem pociągiem, wreszcie dotarli do Warszawy. Tam chcieli sprzedać Koziołka w sklepie zoologicznym, ale dyrektor sklepu rozpoznał Matołka. Wszyscy bardzo się ucieszyli, że zaginiony Koziołek się odnalazł. Koziołek zaś w odpowiedzi na prośby dzieci postanowił, że już pozostanie w Polsce.

Lista działów - Język polski

Lista działów - Język polski

Ten portal korzysta z plików cookies w celu umożliwienia pełnego korzystania z funkcjonalności serwisu, dopasowania reklam oraz zbierania anonimowych statystyk. Obsługę cookies możesz wyłączyć w ustawieniach Twojej przeglądarki internetowej. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z ustawieniami przeglądarki.

Zamknij