Opracowania.pl PLUS:
Zaloguj się żeby dostać więcej
Jesteś tutaj: Język polski » Liceum » Barok » Wiersze J. A. Morsztyna

Wiersze J. A. Morsztyna

Cuda miłości

Rodzaj literacki: liryka

Gatunek literacki: sonet

Cuda miłości to sonet, w którym podmiot liryczny próbuje zanalizować sytuację człowieka zakochanego oraz wpływ miłości na wolę i rozum jednostki. W dwóch pierwszych zwrotkach o charakterze opisowym ukazana została psychiczna kondycja jednostki ogarniętej miłością. Poprzez antytezy i paradoksy podmiot liryczny uwypukla skomplikowany charakter swojej sytuacji. Owładnięty sprzecznymi uczuciami, lubuje się w swoim cierpieniu. Wyliczając niewytłumaczalne i kontrastowe doznania, jakim podlega, próbuje na próżno dociec przyczyny swego stanu:

„Przebóg! Jak żyję, serca już nie mając?

Nie żyjąc, jako ogień w sobie czuję?

Jeśli tym ogniem sam się w sobie psuję,

Czemuż go pieszczę, tak się w nim kochając”.

Seria retorycznych pytań, z których kolejne wynika z poprzedniego i zawiera w sobie coraz silniejszy ładunek emocjonalny, służy podkreśleniu paradoksalnej sytuacji podmiotu lirycznego. Przyczyna dręczącego go bólu wyjaśniona zostaje w dwóch następnych zwrotkach o charakterze refleksyjnym. Jest nią dziewczyna, którą podmiot darzy uczuciem. To ona jest powodem cierpienia, ale jednocześnie fascynuje mężczyznę i przez to czyni go swoim niewolnikiem. Podmiot nie może żyć bez jej obecności, ale z kolei widok ukochanej sprawia mu nieprzezwyciężony ból:

„Ponieważ wszystkie w oczach u dziewczyny

Pociechy, czemuż muszę od nich stronić?

Czemuż zaś na te narażam się oczy?”

Ostatnia zwrotka przynosi puentę zawierającą refleksję natury ogólnej, dotyczącą istoty uczucia między mężczyzną a kobietą:

„Cuda te czyni miłość, jej to czyny,

Którym kto by chciał rozumem się bronić,

Tym prędzej w sidło z rozumem swym wskoczy”.

Miłość obezwładnia umysł człowieka, każe mu znosić cierpienia, napawać się swoim bólem. Niezależna od woli ludzkiej jest niezwyciężoną siłą, jednocześnie źródłem szczęścia i troski.

Podobnie jak w poprzednim sonecie Morsztyn stosuje w Cudach miłości wyszukane środki stylistyczne: antytezy i pytania retoryczne („Jak żyję, serca już nie mając?”), przerzutnie („Czemu wysuszyć ogniem nie próbuję / płaczu”), inwersje (ostatnia zwrotka), hiperbole („w płaczu opływając”). Ukazując miłość jako uczucie niszczycielskie, niezależne od woli i rozumu człowieka, posługuje się Morsztyn typową dla poezji barokowej metaforyką ognia, który jest symbolem siły namiętności, ale jednocześnie groźnym żywiołem spalającym serce człowieka i prowadzącym go do zguby.

Do tejże

Rodzaj literacki: liryka

Gatunek liryki: liryka sytuacyjna

Wiersz składa się z ośmiu wersów, w których podmiot liryczny porównuje urodę kobiety do zjawisk przyrody: oczy do jaśniejącego pełnym blaskiem słońca, usta do rumianych korali, piersi do nieba. Podkreśla, iż uroda kobiety przewyższa opisywane zjawiska, zniewala rozum i zmysły.

Do trupa

Rodzaj literacki: liryka

Gatunek literacki: sonet

Wiersz Do trupa J. A. Morsztyna jest sonetem, ale sonetem nietypowym, bowiem tradycyjnie gatunek ten wiązał się z tematyką miłosną (Petrarka, Dante). W utworze Morsztyna pojawia się co prawda temat miłości, lecz skonfrontowany zostaje z zagadnieniem śmierci. Wiersz zbudowany jest w oparciu o zaskakujący koncept, poeta porównuje człowieka nieszczęśliwie zakochanego do trupa. Punkt wyjścia stanowi podobna sytuacja obu postaci: „Leżysz zabity i jam też zabity”, ale przyczyny tego stanu są już odmienne i ukazane zostały w kunsztownych antytezach: „Ty - strzałą śmierci, ja - strzałą miłości”. Zestawiając ze sobą losy człowieka nieżywego i nieszczęśliwie zakochanego, Morsztyn dochodzi do wniosku, że stan trupa wywołany jest okolicznościami od niego niezależnymi: człowiek nieżywy jest blady, jego twarz przykryta została „suknem żałobnym”, a ręce związane. Zakochany, świadomie pozbywa się cech człowieka wolnego i rozumnego („Jam zawarł zmysły w okropnej ciemności”, „Ja, wolności / Zbywszy, mam rozum łańcuchem powity”). Po dwóch opisowych czterowersowych zwrotkach przechodzi poeta do sformułowania refleksji. W paradoksalnych antytezach wyraża przekonanie, że los trupa jest lepszy od sytuacji nieszczęśliwie zakochanego. Umarły nie może mówić, nic nie czuje, jest pozbawiony życia. Nie doświadcza więc bólu i cierpienia, które są udziałem zakochanego („mój język kwili”, „Ja cierpię ból srodze”, „jam w piekielnej śrzeżodze”). Puenta zawarta w ostatniej zwrotce służy uwypukleniu dramatycznych przeżyć człowieka owładniętego miłością, który zmuszony jest znosić swój los w przeciwieństwie do umarłego, dla którego doczesne życie i związane z nim troski nie stanowią już problemu:

„Ty się rozsypiesz prochem w małej chwili,

Ja się nie mogę, stawszy się żywiołem

Wiecznym mych ogniów, rozsypać popiołem”.

Śmierć jest kresem życia, końcem, ale jednocześnie wybawieniem od cierpień i bólu. Utwór Morsztyna to typowy przykład barokowego konceptyzmu i marinizmu. Oryginalny pomysł kompozycyjny (porównanie zmarłego do zakochanego) prowadzi do paradoksalnej puenty, w której poeta sugeruje, iż los trupa lepszy jest od życia człowieka cierpiącego z miłości. Kontrast między obydwiema sytuacjami podkreśla w antytezach (np. „Ty nic nie czujesz, ja cierpię ból srodze”). Kunsztowność budowy zostaje osiągnięta przez użycie anafor („Ty”), przerzutni („ja, wolności / Zbywszy”), inwersji („Ja się nie mogę (...) / Wiecznym mych ogniów rozsypać popiołem”), hiperboli („jam w piekielnej śrzeżodze”). Morsztyn wykorzystuje typowy dla poezji barokowej temat miłości oraz wprowadza stosowane przez poetów konceptyzmu metafory, w których ukazuje uczucie jako ogień palący i niszczący serce, a zakochanego jako niewolnika swoich zmysłów, którego rozum i rozsądek zostały skrępowane przez działanie namiętności.

Niestatek I

Rodzaj literacki: liryka

Gatunek liryki: liryka sytuacyjna

Wiersz liczy osiem wersów, podstawową zasadą konstrukcyjną jest kontrast. W pierwszej części osoba mówiąca wyraża swój zachwyt nad urodą kobiety, porównuje jej oczy do ognia, czoło do zwierciadła, włosy do złota, zęby do pereł, twarz do mleka, usta do korali, policzki do purpury. W taki sposób podmiot liryczny widzi kobietę, gdy ta jest mu posłuszna, kiedy zaś są skłóceni, obraz wybranki zmienia się w jego oczach, bo oto policzki stają się trędowate, usta przypominają czeluść, twarz ma kolor białej farby, zęby stają się kością, włosy pajęczyną, czoło pełne jest zmarszczek, zaś oczy przypominają zgliszcza.

Ostatnio oglądane

Ostatnio oglądane
Na swoich stronach GRUPA INTERIA.PL Sp. z o.o. Sp.k. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia. Kliknij, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies. Zamknij