Opracowania.pl PLUS:
Zaloguj się żeby dostać więcej
Jesteś tutaj: Język polski » Liceum » Młoda Polska » Wiersze J. Kasprowicza

Wiersze J. Kasprowicza

Krzak dzikiej róży w Ciemnych Smreczynach (J. Kasprowicz)

Krzak dzikiej róży w Ciemnych Smreczynach to cykl czterech sonetów. Jest on jednym z arcydzieł polskiego modernizmu, autor sięgnął w nim do poetyki symbolizmu i impresjonizmu. Składa się z czterech sonetów (tetralogia), połączonych motywem dzikiej róży i limby.

„Samotny, senny, zadumany,

Skronie do zimnej tuli ściany” -

krzak dzikiej róży przytula się do skał w obawie przed silnym wiatrem, który mógłby wyrwać jego delikatne korzenie. Tuż obok rośnie stara, próchniejąca, toczona przez pleśń limba. Drzewo przypomina róży o przemijaniu, o nieuchronności zbliżającej się śmierci. Limba i róża są symbolami. Krzak róży to symbol piękna, życia, siły i młodości, zaś limba symbolizuje śmierć, przemijanie i starość. Obraz róży w utworze ciągle się zmienia dzięki oświetlającemu kwiat słońcu, jest dynamiczny; limba również podlega przemianom, ale jest to nieustanne przybliżanie się ku śmierci.

Dla oddania nastroju poeta zastosował technikę impresjonistyczną (synestezja). Sonet I przynosi obraz tatrzańskiego pejzażu, jeszcze sennego, cichego, pogrążonego w szarości, z barwną plamą „pawiookich stawów” i „dzikiej róży pąsem krwawym”. W sonecie II krajobraz zaczyna się ożywiać - słońce oświetla granitowe skały, odbija się w stawie, słychać szum siklawy „srebrnolitej”, a las jest „spowity w bladobłękitne fale”. Sonet III tętni życiem: słychać stado górskich kozic, łopot skrzydeł ptaków, „świstak gdzieś świszczę spod kamienia” (onomatopeja). W sonecie IV pejzaż powoli zapada w sen, dźwięki echa „płyną po rosie”, czuć zapach ziół, „w seledyn stroją się niebiosy”, z oddali nadciąga burza.

Dies irae (J. Kasprowicz)

Dies irae znaczy dzień gniewu, dzień Sądu Ostatecznego. Tytuł utworu pochodzi od średniowiecznego hymnu z przełomu XII/XIII w. napisanego prawdopodobnie przez Tomasza z Celano. Już pierwsza strofa utworu przynosi wizję dnia gniewu bożego:

„Trąba dziwny dźwięk rozsieje,

ogień skrzepnie, blask ściemnieje

w proch powrócą światów dzieje”.

Jest to zapowiedź Apokalipsy, Sądu Ostatecznego. Grozę sytuacji podkreślają także inne symbole biblijne: „Głowa, owinięta cierniową koroną”, „jasnowłosa Ewa wygnana z raju na wieczysty czas”, „dwujęzyczny smok, szatan o trzech grzbietach”. Obraz końca świata napawa grozą, jest przerażający: ziemia się rozpada, drzewa „padają strzaskane”, wypełzają węże, żmije, jaszczurki, wszelkie robactwo, rzeki i morza spływają krwią, z ziemi wyrastają „miliardy krzyży (...) i rosną, rosną w jakiś straszny las...”. Przemierzające świat pochody ludzi zostają odrzucone od bram niebieskich, skazane na zatracenie, zagładę. Odpowiedzialnością za zło tego świata, nędzę i ból człowieka, podmiot liryczny - Adam obarcza Boga, nazywa go „lodowatym”. Jego zdaniem Stwórca jest obojętny na los ludzi i świata. Adam pyta: czy człowiek może być odpowiedzialny za zło, które go otacza? Przecież zło także stworzył Bóg.

Podmiot liryczny hymny Dies irae stając po stronie cierpiącej ludzkości buntuje się wobec Boga, co przypomina znaną z literatury postawę prometejską.

Adam - Prometeusz zarzuca Stwórcy, że sam odpowiadając za istnienie zła w świecie, zrzucił winę na marnego i podatnego na grzech człowieka. Ten spór podejmujący zagadnienie teodycei, jest nierozstrzygalny.

W Hymnach J. Kasprowicza dominuje poetyka ekspresjonizmu, wyrażająca się w silnym buncie przeciw złu, poczuciu winy, lęku, krytyce rzeczywistości. Ekspresjonizm operuje gigantycznymi (panorama Sądu Ostatecznego), symbolicznymi wyobrażeniami. Forma hymnu nawiązuje do tradycji hymnu kościelnego i zgodnie z założeniami gatunku, styl jest podniosły, patetyczny. W Hymnach J. Kasprowicz operuje kontrastem - miesza patos z wulgarnością, styl wzniosły z potocznym. Hymny to także pierwsza w literaturze polskiej manifestacja katastrofizmu, czyli przekonania o nieuchronnej katastrofie, końcu świata, zmierzchu cywilizacji oraz upadku wartości moralnych, religijnych i etycznych.

Księga ubogich, III (Nie ma tu nic szczególnego...) (J. Kasprowicz)

Wiersz pochodzi z tomiku Księga ubogich (1916), którego tytuł sugeruje związek idei i refleksji, zawartych w znajdujących się tu utworach ze średniowieczną „księgą ubogich” (biblia pauperum) - wydaniem historii biblijnych w obrazkach, dla ludzi „ubogich”, prostych duchem (uwaga: średniowiecze to epoka, w której tylko wąska grupa ludzi wykształconych posługiwała się biegle słowem pisanym). Biblia pauperum służyła więc rozpowszechnianiu Słowa Bożego i prawd wiary w formie możliwie najbardziej przystępnej.

Podobną ideę narzucił sobie Jan Kasprowicz - on także w sposób możliwie prosty przekazuje głębokie prawdy o życiu, a zwraca się już nie do ludzi niewykształconych, ale wręcz przeciwnie - do tych, którzy zbytnio filozofują, snują refleksje, zastanawiają się nad sensem istnienia siebie i świata. Celem Kasprowicza zdaje się być sprowadzenie myślenia takich ludzi na właściwe tory, pochwała prostoty, piękna świata, które jest dowodem miłości Boga do stworzenia.

Księga ubogich jest poetyckim wyrazem idei franciszkanizmu. Nawiązywała ona do postaci św. Franciszka z Asyżu. Była to filozofia afirmująca naturę, wyrażająca zgodę na trudne doświadczenia, radość wynikającą ze zwykłości, wreszcie - solidarność z cierpiącymi ludźmi. Jest to forma pogodzenia się ze światem, samym sobą i głębokiej wiary w dobroć Boga jako kreatura.

Wiersz został wypełniony opisem prostego wiejskiego domostwa i równolegle opisem kondycji ludzi, żyjących z dala od wiejskiego zacisza: dom, drzewa, droga, wschody i zachody słońca to „nic szczególnego”, ale jednocześnie:

- mają moc dawania spokoju: „Czuwa nad naszym spoczynkiem / Rząd pewnych siebie jasieni”;

- są piękne czystym pięknem, niczemu nie służą, niczego nie wyjaśniają, nie skłaniają do żadnych (smutnych ani wesołych): refleksji „Droga się w blaskach pławi!”, „Tu las jest, tu potok szumi”, „Łąka rozkwitła leży”, „trawy śmiać się umieją”;

- dają poczucie szczęścia, pozwalają poczuć się elementem świata, dzieckiem Stworzyciela: „Wyciągam ręce i zgarniam / Skarby bożego władztwa”;

- są oczywiste, stałe, pewne, nie budzą wątpliwości: „Zagasły (mowa o promieniach zachodzącego słońca) / Że zgasły tak prędko (...) I że zagasnąć musiały, / Nikt tu się temu nie dziwi”, „Przepływa ku mnie dziś pewność / O cudzie i o nie-cudzie...”.

Wiejskie zacisze, oaza spokoju jest miejscem szczególnym, mimo że podmiot liryczny - jego mieszkaniec - zapewnia: „nie ma tu nic szczególnego”. Dla niego życie w prostocie jest naturalne, dla ludzi żyjących „na zewnątrz” tego świata - wprost przeciwnie. Są oni: pełni lęku („nękani strachem”), zainteresowani sprawami, których nigdy nie pojmą, nie zrozumieją, bo przerastają one ludzkie możliwości, a chęć ich zrozumienia staje się tylko powodem rozpaczy, zniechęcenia, odwrócenia od świata („zbytnio ciekawi”, „tęsknotą gnani”), żyją złudnymi nadziejami, nie potrafią się cieszyć tym, co jest im dostępne w danej chwili, wciąż czują niespełnienie („żyjący nadzieją”), pragną bogactwa („żądni bogactwa”), pragną wiecznej młodości, wiecznego życia, boją się śmierci („żywota chciwi”), są pełni rozterek, niepewni siebie, zagubieni („walczący z chwiejnością”).

Wiersz jest wielkim postulatem powrotu do prostoty, natury, przyrody, odwrotu od cywilizacji, wiedzy rozumowej, nauki, które przysparzają człowiekowi cierpienia. Utwór liczy trzynaście czterowersowych strof, rymuje się co drugi wers każdej z nich. Zwracają uwagę apostrofy: „O ludzie...”, zawierające charakterystykę adresatów utworu.

Ostatnio oglądane

Ostatnio oglądane
Na swoich stronach GRUPA INTERIA.PL Sp. z o.o. Sp.k. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia. Kliknij, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies. Zamknij