Wybór opowiadań (T. Borowski) - Obraz życia w okupowanej Warszawie w opowiadaniu pt. Pożegnanie z Marią

Bohaterowie

Tadeusz - narrator opowiadania, młody człowiek, pracujący w firmie budowlanej. Przez pewien czas studiował na kompletach tajnego Uniwersytetu, dużo czytał, brał udział w spotkaniach poetyckich, pisał i drukował wiersze. Jest zakochany z wzajemnością w Marii. Bardzo wrażliwy, umie jednak trzeźwo obserwować rzeczywistość i dostosować się do reguł życia panujących w okupowanej stolicy.

Maria - młoda dziewczyna zakochana w Tadeuszu, studentka podziemnego Uniwersytetu, wrażliwa, pracuje u kierownika przy rozwożeniu bimbru.

Inżynier - właściciel firmy budowlanej, w czasie wojny założył i rozbudował swoje przedsiębiorstwo, dzięki pertraktacjom ze Wschodnią Koleją Niemiecką wybudował bocznicę kolejową, przy której postawił magazyny. Hojny dla swoich pracowników, przez trzy miesiące finansował studia Tadeusza.

Kierownik o imieniu Jan - prowadzi filię firmy budowlanej i zajmuje się nielegalną produkcją i sprzedażą bimbru. Przed wojną zgromadził majątek, pracując jako magazynier w żydowskim przedsiębiorstwie, należącym do doktorowej. W czasie wojny prowadzi rozległe interesy, pośredniczy w handlu lokalami, utrzymuje kontakty z gettem.

Doktorowa - stara Żydówka, przed wojną właścicielka składu towarów budowlanych, obecnie uciekinierka z getta, biedna, zaniepokojona losem córki i zięcia, którzy zostali za murami, decyduje się na powrót do getta.

Streszczenie

Tytułowe opowiadanie zbioru, ze względu na czas i miejsce akcji, różni się od pozostałych utworów Borowskiego. Jako jedyne opisuje życie poza murami obozu, w okupowanej Warszawie. Konstrukcja ukazanego przez pisarza świata opiera się na kontraście między odchodzącym w przeszłość światem wartości humanistycznych, a codzienną rzeczywistością wojennej Warszawy. Pożegnanie z Marią stanowi wnikliwą analizę wszelkich form okupacyjnego handlu, który zdominował życie mieszkańców na terenie Generalnej Guberni. Międzyludzkie relacje sprowadzone zostały do rozlicznych transakcji. Pod niemiecką okupacją wytworzyły się nowe formy życia i reguły postępowania, które pozwalały warszawiakom przeżyć, a nawet zarabiać pieniądze. Drobne nieuczciwości, kradzieże, łapówki, układy były podstawą swoiście funkcjonującej gospodarki.

Właściciel sklepiku, w którym zaopatrywał się Tadeusz (...) nie doważał, a cenę wydatnie zaokrąglał. (...) ciął chleb na nierówne części i wyciskał z chłopów bezlitośnie forsę (...) gdyż chciał żyć sam”. Mieszcząca się przy ulicy Skaryszewskiej firma budowlana, zapewniająca utrzymanie wielu pracownikom, również rządziła się swoistymi prawami. Oszukiwano klientów, zawarto umowy z magazynierem i dostawcą, które dostarczały wszystkim zainteresowanym stronom dodatkowy, nielegalny zarobek. Właściciel firmy, inżynier, w czasie okupacji pomnożył swój majątek (...) rozbudował składy w centrali, wydzierżawił plac (...) i założył na nim filię swojego przedsiębiorstwa (...) nabył za pół miliona majątek ziemski pod stolicą” oraz dzięki umowie ze Wschodnią Koleją Niemiecką zbudował magazyny przy zakupionej bocznicy kolejowej.

Właściciel firmy dbał o swoich pracowników. Mimo że ustawa określiła maksymalną stawkę za dzień pracy na 73 złote, inżynier wypłacał zatrudnionym prawie sto. Pracownicy filii firmy również dorabiali, sprzedając kradzione towary. Kierownik oddziału prowadził rozległe interesy, wykorzystując teren firmy do swoich prywatnych transakcji handlowych. On jeden spośród bohaterów doświadczał niepokoju moralnego, związanego z przekraczaniem przepisów prawnych. „Odczuwał dotkliwą nostalgię za bezpiecznymi czasami przedwojennymi” kiedy to (...) żył pełnią życia, bez dokuczliwych rozterek duchowych”. W pofabrycznych halach, w których znajdowało się schronisko dla bezrobotnych, mieścił się „port przeładunkowy”, gdzie handlowano kradzionymi towarami wiezionymi na front i kupowano przedmioty od obsługi wagonów sanitarnych wracających z terenów walki.

Transakcje handlowe przeprowadzano także w getcie. Zięć doktorowej został za murami, aby dokończyć prowadzone przez siebie interesy. Na ulicach całymi dniami toczył się handel. „Pod oknami i parapetami przekupnie (...) darli się ochryple nad koszykiem z bułkami, papierosami, kaszanką, pączkami, białym i razowym chlebem (...) Był zwykły targowy dzień”.

Tadeusz, narrator i bohater opowiadania, również dostosował się do panujących reguł. Jak inni handluje, trochę kradnie, do spółki z kierownikiem produkuje bimber, który rozwozi Maria. Borowski ukazuje w jaki sposób ludzie mieszkający w okupowanej Warszawie szybko dostosowali się do nowych panujących reguł i tworzyli zasady organizacyjne swoistej gospodarki. Bezprawie i kradzież uczynili nowym prawem, dzięki któremu mogli normalnie i często dostatnio żyć w nienormalnych warunkach. Kierując się sprytem omijali zakazy i sankcje nałożone przez Niemców, nauczyli się „kombinować” i wiedzieli, że oficjalnie niemożliwe rzeczy, załatwić można na drodze prywatnej, wykorzystując układy, znajomości lub dając łapówki. Zasady życia w tak zorganizowanej społeczności najdobitniej określają słowa kierownika: „Człowiek ma, chwaląc Boga, ręce i nogi, myśli, jak gdzie może chapsnąć, i dlatego żyje!”.

W rzeczywistości opisanej przez Borowskiego relacje ludzkie sprowadzone zostały do kontaktów handlowych. Życie człowieka podporządkowane było interesom, dzięki którym można było przeżyć, zapewnić sobie w miarę dostatnie życie, wyżywić rodzinę, ocalić własne istnienie. Podczas gdy na frontach toczyły się walki, mieszkańcy okupowanej Warszawy zarabiali i handlowali. W ironiczny sposób sytuację tę określają słowa niemieckiego żołnierza, prowadzącego interesy z firmą: „Wy ale żyjecie spokojnie (...) a nasi walczą za wasz spokój”.

W relacji narratora, ukazującego zasady funkcjonowania gospodarki na terenie Generalnej Guberni, raz po raz pojawiają się informacje przypominające o okupacji i toczącej się wojnie. Stara Żydówka, doktorowa, jest uciekinierką z getta. W gabinecie kierownika opowiada o tragedii Żydów, zastraszanych i mordowanych przez Niemców. O ciągłym strachu przed śmiercią wspomina młoda Żydówka, która uciekła z getta i znalazła się na weselu przyjaciół Tadeusza i Marii. Przybyły do firmy furman informuje o łapankach na ulicach. Bohaterowie, zdając sobie sprawę, co dzieje się za murami getta, obawiają się o swoją przyszłość: „jak z Żydami skończą, to nas będą wywozić” zauważa zaniepokojony woźnica.

W świadomości mieszkańców istnieje cały czas obawa przed wywiezieniem do obozu i śmiercią. Tadeusz, wiedząc o łapance, martwi się o Marię rozwożącą bimber. Kiedy wieczorem wychodzi na ulicę z kierownikiem, widzi wypełnione ludźmi niemieckie ciężarówki, eskortowane przez żołnierzy na motocyklach. Twarze stłoczonych w samochodach ludzi wyrażają strach i rozpacz. W jednej z ciężarówek Tadeusz dostrzega Marię. „Twarz Marii, otoczona szerokim rondem czarnego kapelusza, była biała jak wapno. Trupio blade, kredowe dłonie podniosła spazmatycznie ku piersiom jak w geście pożegnania”. Bezsilność bohatera wobec zaistniałej sytuacji wyrażają słowa komentarza: „Nie wiedziałem zupełnie, co robić” oraz sucha relacja o przyszłych losach narzeczonej wywiezionej do obozu: „Marię (...) zagazowano w komorze krematoryjnej, a jej ciało zapewne przerobiono na mydło”.

Dzięki zastosowanej technice behawiorystycznej Borowski, eliminując elementy psychologicznej analizy i emocje bohatera, potęguje potworność rozgrywających się wydarzeń i uwypukla bezsilność człowieka wobec sytuacji przerastającej jego możliwości. Jednocześnie obraz życia w okupowanej stolicy, zdominowanego przez reguły handlowe i podszytego strachem przed śmiercią, kontrastuje pisarz z odchodzącym w przeszłość, nie przystającym do tej rzeczywistości, kanonem ludzkich wartości. Pożegnanie z Marią demaskuje mit romantycznej miłości w warunkach rzeczywistości okupacyjnej, jest świadectwem kryzysu kultury, tworzonej w ciągu tysiącleci przez człowieka. Uczucie dwojga wrażliwych ludzi, Marii i Tadeusza, w realiach II wojny światowej skazane jest na zagładę. Powtarzane wielokrotnie przez narratora słowa: „Miłość, oczywiście, że miłość” są rozpaczliwą próbą ucieczki od rzeczywistości i gorzkim komentarzem do całej historii. Sceny ukazujące wzajemne relacje i spotkania dwojga zakochanych utrzymane są w odmiennym od całego opowiadania, poetyckim stylu literackim. Literacko-filozoficzne dyskusje inteligentów zawieszone są w próżni i nie przystają do sytuacji, w jakiej znaleźli się bohaterowi. „Sądzę, iż miarą poezji, a może i religii, jest miłość człowieka do człowieka, którą one budzą” - te słowa Tadeusza w kontekście obozowych opowiadań Borowskiego jeszcze silniej uwypuklają kryzys kultury i wartości moralnych, który stał się przedmiotem prozy pisarza. Miłość, wartość najwyższa, w latach wojny i w warunkach obozowych zastąpiona została przez nienawiść i egoistyczny, fizjologiczny instynkt życia. Wiarę w nadrzędną wartość ludzkich ideałów i przekonanie o ich trwałości w obliczu terroru i zbrodni wyrażają słowa przyjaciela Tadeusza, Apoloniusza: „Po Wandalach nie zostało nic, a Augustyna dzisiaj czytają”. Zanim to jednak nastąpi, nim będzie można zapomnieć o nieludzkich czasach, bohaterowie opowiadań Borowskiego będą musieli przejść piekło obozów, w których utracą swoją niewinność i człowieczeństwo. Pożegnanie z Marią to pożegnanie Borowskiego z samym sobą z czasów przedwojennych, ze światem wartości, poezją, kulturą, miłością i humanistycznymi ideałami, które w obozowej rzeczywistości straciły rację bytu.

Ten portal korzysta z plików cookies w celu umożliwienia pełnego korzystania z funkcjonalności serwisu, dopasowania reklam oraz zbierania anonimowych statystyk. Obsługę cookies możesz wyłączyć w ustawieniach Twojej przeglądarki internetowej. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z ustawieniami przeglądarki.

Zamknij