Opracowania.pl PLUS:
Zaloguj się żeby dostać więcej
Jesteś tutaj: Język polski » Liceum » Dwudziestolecie międzywojenne » Z Tatr (J. Przyboś)

Z Tatr (J. Przyboś)

Wiersz powstał prawdopodobnie 1 lipca 1933 roku, lecz podczas kolejnych publikacji uległ niewielkim przeróbkom. Ostateczna forma wraz z obowiązującą do dziś dedykacją („Pamięci taterniczki, która zginęła na Zamarłej Turni”) ukazała się w retrospekcyjnym tomie Miejsce na ziemi w 1945 roku.

Utwór liczy sześć „niby-strof” (określenie M. R. Mayenowej) - 27 wersów o różnej długości. Charakterystyczne jest zestawienie wersów długich i krótkich -jedno wyrazowych („i”, „lecz”, „gdy”, „uciszę”). Każde zdanie wiersza buduje obraz i ma własną dramaturgię. Pierwsze słowo: „słyszę” wprowadza bohatera lirycznego rozpamiętującego i przeżywającego górską tragedię. W utworze nakładają się na siebie dwa czasy: czas wydarzenia i czas poetyckiej refleksji. Dzięki temu bohater liryczny towarzyszy taterniczce w jej ostatniej wyprawie.

Przy użyciu oksymoronów poeta oddaje grozę milczących Tatr: „niewybuchły huk skał” i „gromobicie ciszy”. Operowanie kontrastowymi zestawieniami to jedna z cech charakterystycznych poezji Przybosia. Inna to tzw. eksplozywizm, czyli skumulowanie w strofach dużych ilości energii. W wierszu pojawia się też ciekawa kombinacja: dwuosobowości i wspomnianego już dwuczasu.

W strofie czwartej Przyboś opisuje moment przed tragedią: „zgrzyt czekana”, „obryw głazu” i „gwałtowne uderzenie serca” przeczuwającej nieszczęście turystki. Zaraz potem następuje najbardziej wstrząsający moment - odpadnięcie taterniczki od ściany. Przyboś stosuje tu niezwykły zabieg: unieruchamia spadającą kobietę, a dynamizuje nieruchomy dotąd świat: niebo spada w przepaść, ziemia przewraca się „do góry dnem krajobrazu”. Przedstawiony obraz jest pełen tragizmu i patosu. Napięcie potęgują użyte przez poetę bezokoliczniki i imiesłowy. Ostatnie wersy są elipsami - z pominiętym słowem „można”.

W kończących wiersz słowach autor wyraża protest („pięść”) przeciwko tragedii, zadziwienie łatwością przedstawionego zdarzenia.

Wśród cech typowych dla Przybosia należy wymienić obecny w wierszu Z Tatr autogigantyzm (podmiot liryczny kreowany jest na postać mogącą uciszać huk wody i władać górskim krajobrazem).

Interesująca jest geneza powstania utworu. Przez prawie 50 lat przeciętny odbiorca nie wiedział, komu jest dedykowany ten wiersz. Jedynie przyjaciele i biografowie Przybosia znali historię znajomości i romansu poety z jego wychowanką. Marzena Skotnicówna była uczennicą klasy VII b gimnazjum cieszyńskiego w roku szkolnym 1927 / 28. Przyboś uległ urokowi pięknej dziewczyny i prawdopodobnie ożeniłby się z nią, gdyby nie tatrzańska tragedia, która wydarzyła się 6 X 1929 roku. Pasją Marzeny i jej siostry Lidy była wspinaczka górska. Dziewczyny podjęły próbę pierwszego kobiecego wyjścia południową ścianą owianej ponurą sławą Zamarłej Turni. Kilka przyczyn spowodowało wypadek: zmęczenie wywołane rywalizacją z idącą wcześniej ekipą męską oraz błąd fabryczny sprzętu alpinistycznego (tzw. karabinka). Pierwsza od ściany odpadła szesnastoletnia Lida i pociągnęła za sobą asekurującą ją Marzenę. Obydwie zginęły na miejscu. Przyboś po śmierci ukochanej kontaktował się z jej matką i bratem. Odwiedził nawet, mimo słabego zdrowia i lęku wysokości, miejsce tragedii.

Ostatnio oglądane

Ostatnio oglądane
Na swoich stronach GRUPA INTERIA.PL Sp. z o.o. Sp.k. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia. Kliknij, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies. Zamknij